Mój ogród nie należy do najłatwiejszych – mam tutaj zarówno szeroką przestrzeń z łukowymi rabatami, jak i wąskie korytarze porośnięte roślinami. Jest sad, szklarnia i sporo nierówności terenu. To idealne miejsce, żeby sprawdzić, jak radzi sobie nowoczesny robot koszący. Tym razem przetestowałam Sunseeker Elite X5 (2025) – model bez kabla ograniczającego, który korzysta z technologii RTK i kamer, aby samodzielnie mapować ogród.
Pierwsze wrażenia
Już przy pierwszym uruchomieniu widać, że to sprzęt z wyższej półki. Montaż stacji ładowania i modułu RTK jest prosty, a aplikacja pozwala od razu wyznaczyć strefy koszenia. Ja zrobiłam dwie: jedną w otwartej części, a drugą w okolicy sadu i szklarni.
Pierwsze koszenie nie było idealne – wysoka trawa nie zawsze daje się równo ściąć, ale po kilku przejazdach efekt jest zdecydowanie lepszy. To normalne, bo robot najlepiej sprawdza się przy regularnej pielęgnacji.
W codziennym użytkowaniu
Największym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że robot działa naprawdę cicho. Potrafi kosić całą noc, a ja praktycznie o nim zapominam – rano zastaję równy, zadbany trawnik. To ogromna wygoda, szczególnie w ogrodzie pełnym zakamarków.
Ciekawym rozwiązaniem jest także Floating Cut System, dzięki któremu ostrza unoszą się i dopasowują do nierówności. Dzięki temu nawet pofałdowany trawnik wygląda równo.
Czy warto?
Sunseeker Elite X5 to robot przeznaczony do trawników do 2000 m². Radzi sobie na wzniesieniach, wykrywa przeszkody i kosi z dokładnością, która naprawdę ułatwia życie. Oczywiście, jak każde urządzenie, wymaga odrobiny cierpliwości i ustawienia stref, żeby pracował optymalnie.
Dla mnie to ogromna oszczędność czasu – mogę skupić się na pielęgnacji roślin i aranżacji ogrodu, a trawnik pielęgnuje się praktycznie sam.











0 komentarzy