Materiał powstał we współpracy z RYOBI.
Dlaczego postawiłam na jeden system narzędzi akumulatorowych?
Kiedy 10 lat temu zaczynałam tworzyć mój ogród, byłam przekonana, że większe prace wymagają ciężkich narzędzi, mnóstwa siły i czasu. Z biegiem lat zaczęłam jednak szukać zupełnie innego rozwiązania – narzędzi lekkich, prostych w obsłudze i takich, dzięki którym będę mogła jak najwięcej zrobić sama.
W pewnym momencie zrozumiałam też, że nie chcę kupować żadnego urządzenia bez myślenia o innych. Potrzebowałam całego systemu: kosiarki, sekatora, pilarki, narzędzi do pracy na wysokości, dmuchawy czy rozdrabniacza. Najlepiej takich, w których mogę korzystać z tych samych akumulatorów i ładowarek.
Dlaczego wybrałam RYOBI?
Wiedziałam, że wybór pierwszego urządzenia będzie tak naprawdę wyborem całego systemu na kolejne lata. Dlatego zanim się zdecydowałam, czytałam opinie użytkowników, oglądałam filmy i sprawdzałam, jakie narzędzia będę mogła później do niego dokładać.
Tak trafiłam na RYOBI.
Przekonała mnie przede wszystkim ogromna liczba urządzeń działających w ramach jednego systemu akumulatorowego. Dzięki temu nie muszę mieć osobnego akumulatora i ładowarki do każdego sprzętu. Kończę koszenie, wyjmuję akumulator z kosiarki, przekładam go do sekatora, pilarki czy dmuchawy i działam dalej.
Ale jeszcze ważniejsza okazała się dla mnie lekkość i prostota używania tych narzędzi.
Nie muszę szarpać się z linką rozrusznika, jeździć po paliwo ani ciągnąć za sobą kabla przez ogród. Wkładam akumulator, naciskam przycisk i mogę pracować.
Nagle mogę zrobić rzeczy, których wcześniej nie robiłam sama
I to jest dla mnie największa zaleta.
Lekka kosiarka pozwoliła mi wreszcie zająć się problematyczną skarpą, na której ciężka kosiarka spalinowa zupełnie się nie sprawdzała. Sekatorem akumulatorowym mogę bez dużego wysiłku wyciąć mnóstwo suchych gałęzi. Małą pilarką sama ścięłam dwa ponad 10-metrowe, uschnięte modrzewie i pocięłam je na kawałki do kominka.
Dmuchawa z kolei zamieniła długie zamiatanie i wybieranie liści, igieł oraz mchu spomiędzy kamieni w kilkuminutową pracę.
I właśnie dlatego tak polubiłam ten system. Nie chodzi o to, żeby mieć więcej narzędzi. Chodzi o to, żeby dzięki właściwym narzędziom móc zrobić więcej – łatwiej, szybciej i samodzielnie.
Po kilku sezonach coraz bardziej doceniam, jak bardzo zmienił się sprzęt ogrodniczy. Ogród nadal wymaga pracy, ale nie widzę powodu, żeby niepotrzebnie się przy niej męczyć.
W końcu tworzymy nasze ogrody nie tylko po to, żeby w nich pracować. Dobrze, jeśli po skończonej pracy zostaje jeszcze trochę siły i czasu, żeby po prostu się nimi nacieszyć.
Odkryj narzędzia akumulatorowe RYOBI, dzięki którym prace w ogrodzie i wokół domu staną się prostsze, lżejsze i wygodniejsze:
https://tiny.pl/4jrc1wxh9
Jakich narzędzi RYOBI używam w moich ogrodach?
Przez ostatnie miesiące mój zestaw RYOBI trochę się rozrósł i każde z narzędzi znalazło u mnie konkretne zastosowanie. Nie chodziło mi o zgromadzenie jak największej liczby sprzętów, ale o to, żeby do różnych prac mieć narzędzie, które pozwoli mi wykonać je szybko, wygodnie i – co dla mnie bardzo ważne – samodzielnie.
Kosiarka akumulatorowa – używam jej przede wszystkim tam, gdzie liczy się lekkość i łatwe manewrowanie. W moim leśnym ogrodzie świetnie sprawdziła się na problematycznej skarpie oraz pomiędzy różami i modrzewiami, gdzie większa kosiarka spalinowa była po prostu nieporęczna. Bardzo doceniam też uruchamianie przyciskiem i możliwość szybkiego złożenia kosiarki po pracy.
Sekator akumulatorowy – to jedno z tych narzędzi, które pokazało mi, ile prac wcześniej odkładałam tylko dlatego, że nie miałam czym ich wygodnie wykonać. Używam go do usuwania suchych i żywych gałęzi sosen, świerków, drzew owocowych czy róż. Radzi sobie z gałęziami, których ręcznym sekatorem zwyczajnie nie chciałabym ciąć. Przy większej liczbie cięć różnica w wysiłku jest ogromna.
Mała pilarka akumulatorowa – zdecydowanie jedna z moich ulubienic. Sięgam po nią, kiedy gałąź jest już zbyt duża dla sekatora, ale wyciąganie dużej pilarki byłoby przesadą. Wycinam nią suche i nisko zwisające konary, tnę stare cisy, a większe gałęzie od razu dzielę na mniejsze kawałki. W leśnym ogrodzie udało mi się nią nawet ściąć dwa uschnięte modrzewie i przygotować drewno do kominka.
Pilarka na wysięgniku – przydaje mi się wszędzie tam, gdzie problemem przestaje być grubość gałęzi, a zaczyna wysokość. Wykorzystałam ją między innymi do usunięcia starych, suchych konarów z czereśni. Dzięki dodatkowym segmentom mogę dostać się znacznie wyżej bez próby operowania ciężką pilarką na wysokości.
Nożyce do żywopłotu, również na wysięgniku – dzięki nim wreszcie zabrałam się za moje wysokie tuje, których cięcie odkładałam przez kilka sezonów. Najpierw używam krótszej wersji tam, gdzie mogę wygodnie dosięgnąć, a wysięgnik pozwala mi wyrównywać wysokie partie żywopłotu. Właśnie dzięki temu moje tuje powoli zmieniają się z rzędu osobnych iglaków w jednolitą zieloną ścianę.
Dmuchawa akumulatorowa – w leśnym ogrodzie ma naprawdę co robić. Używam jej do usuwania igieł modrzewi, liści, mchu i drobnych gałązek z placyku, kamieni i innych trudno dostępnych miejsc. To, co wcześniej oznaczało długie zamiatanie albo wybieranie wszystkiego grabkami, teraz zajmuje mi kilka minut. Celowo nie wybrałam najmocniejszej dmuchawy, bo zależało mi również na tym, żeby niepotrzebnie nie hałasować.
Rozdrabniacz do gałęzi – jest naturalnym zakończeniem całego procesu. Po większym cięciu zostają przecież całe sterty gałęzi. Zamiast zastanawiać się, co z nimi zrobić, przepuszczam je przez rozdrabniacz i otrzymuję materiał, który mogę wykorzystać jako ściółkę na rabatach. W moim leśnym ogrodzie, gdzie każdego roku usuwam mnóstwo samosiejek, np. dzikich bzów i różnych gałęzi, to dla mnie szczególnie przydatne urządzenie.
I właśnie tak patrzę dzisiaj na cały zestaw. Sekator robi to, czego nie chcę męczyć ręcznym sekatorem. Mała pilarka przejmuje grubsze gałęzie. Pilarka i nożyce na wysięgniku pozwalają mi pracować wyżej. Rozdrabniacz zajmuje się tym, co zostało po cięciu, a dmuchawa pomaga na końcu szybko zrobić porządek.
Do tego dochodzi kosiarka do bieżącej pielęgnacji trawnika. Narzędzia nie dublują się więc, ale uzupełniają i właśnie to najbardziej podoba mi się w zbudowaniu całego systemu.
Odkryj narzędzia akumulatorowe RYOBI, dzięki którym prace w ogrodzie i wokół domu staną się prostsze, lżejsze i wygodniejsze:
https://tiny.pl/4jrc1wxh9











0 komentarzy