Jesienią w okolicy mojego domu, w ramach „porządków”, wraz z dziko rosnącymi krzakami, został wycięty!!!! wspaniały okaz głogu dwuszyjkowego odm. Paul’s Scarlet. Od paru już lat zachwycałam się tym drzewem, kombinując, czy mogę je jakoś rozmnożyć. Szczęście w nieszczęściu, że zdążyłam mu zrobić zdjęcia w czasie jego ostatniego kwitnięcia.

Oto i on: głóg dwuszyjkowy odm. Paul’s Scarlet (którego już niestety nie ma)

głóg Paul’s Scarlet

Zadziwiająca jest ludzka głupota. Jak można wyciąć, na opał, stosunkowo niewielkie drzewo, którego pień ma w obwodzie maksimum 30cm? Najciekawsze jest to, że właściciel terenu i drzewa, pewnie nawet nie wie co się stało i co tam miał 🙁 bo on tylko zlecił czyszczenie działki z krzaków, tyle, że „czyściciele” poszli za daleko 🙁

Szkoda mi tego drzewa bo wspaniale kwitło i dawało schronienie wielu ptakom.  Długie kolce zniechęcały do polowania w gęstwinie gałęzi, koty i inne drapieżniki. Nigdy nie widziałam żeby to drzewo miało jakieś problemy z grzybami czy szkodnikami. Nie wiem czy wiecie, ale głóg ten doskonale znosi zanieczyszczenia powietrza, dlatego tak często sadzony jest w miastach.

głóg dwuszyjkowy

Myślę, że to drzewo zasługuje na uwagę, zwłaszcza właścicieli niedużych ogrodów.