Wszystko za oknem zdaje się krzyczeć, że to wiosna nadchodzi. Wiem, że jeszcze nie, ale pomarzyć zawsze można. I właśnie dlatego, myślę od czego zacznę, kiedy już przyjdzie prawdziwa wiosna. W tym roku nie przewiduję ogrodowych rewolucji, ale na pewno trzeba będzie po zimie poprawić krawędzie rabat. Lubię jak jest to porządnie zrobione. Wykoszona równiutko trawka i świeże, nienaganne krawędzie to już pół sukcesu! 🙂

A tak to wszystko wyglądało w tamtym roku:

Co prawda czytałam i wiem, że powinno się używać do robienia tych krawędzi specjalnego narzędzia ogrodniczego- nie wiem jak się nazywa – w kształcie półksiężyca :-). Ja jednak radzę sobie doskonale szpadlem. Po prostu trzeba robić bardzo drobno, żeby wychodziło równiutko.

krawędź rabaty, którą uwielbiam

krawędź rabaty, którą uwielbiam

Tak mi się to podoba, że wiosną usunę kamienie leżące przy krawędzi hostowiska i tam też zrobię piękny trawnikowy brzeg!!! 🙂