Tegoroczna wiosna, nas ogrodników i roślin nie rozpieszczała, a nawet doprowadzała do rozpaczy. Duże mrozy i  śnieżyce, pozbawiły życia nie jedną magnolię. Niskie temperatury zniszczyły wiele kwiatów, ale te co się obroniły i przetrwały, przedłużyły swoje kwitnienie do maksimum. I tak właśnie było u mnie. Po okresie robienia foliowych tuneli nad każdą rabatą, nastała wspaniała wiosna, kwitnąca mnóstwem tulipanów. Prawdziwą furorę robiły nowe, jasnoróżowe z Lidla. Kwitły naprawdę długo 🙂

różowe tulipany w popołudniowym słońcu

Dziś zobaczyłam, że ich płatki już się obsypują, a na rabatach stoją tylko proste, zielone łodygi z nasiennikami. Właśnie ten widok skłonił mnie do napisania tego wpisu. Czy wiecie co robić w takim momencie z tulipanami? I jak to się dzieje, że cebulki kwiatowe przyrastają?

kto ma szczęście, jeszcze przed opadnięciem płatków, będzie miał cebulki przybyszowe

Zatem od początku. Tulipany to kwiaty cebulowe, których nigdy za wiele. Jeśli chcemy, aby szybko nam się mnożyły, pozwólmy cebulkom czerpać, składniki odżywcze z liści i łodych. To oznacza, że po przekwitnieniu musimy zrobić dwie rzeczy:

  • kiedy opadają płatki, ułamcie wierzchołki łodych, tak, by roślina nie miała szansy wytworzyć niepotrzebnych nasion;

  •  resztę łodyg i wszystkie liście, zostawcie, aż  do ich uschnięcia, bo to właśnie z nich roślina będzie czerpała to co najlepsze i wytworzy nowe cebulki.

Niebawem zobaczycie, że wokół jednej , największej cebuli pojawią się małe. Nie musicie ich od razu oddzielać. Pozwólcie im podrosnąć i odłączcie je w kolejnym sezonie.

Wiem, że obsychające liście to żadna atrakcja, ale poczekajcie trochę 😉 A może wykazaliście się ogrodowym sprytem? Czy Wasze tulipany posadziliście z innymi roślinami, wśród których teraz, nieatrakcyjne liście będą się chowały przez wzrokiem obserwatorów ogrodu? Jeśli nie, to wykorzystajcie ten patent 🙂

Ps. wciąż podtrzymuję, że maj to najpiękniejszy miesiąc roku! Pozdrawiam wszystkich czytających 🙂