Wiem, że pszczoły były już opisywane na tym blogu i na moim fb, ale cóż zrobić kiedy one same zaplanowały całe dwa dni w ogrodzie i sadzie 🙂 A było to tak 🙂 Dwa dni temu zobaczyłam przez okno mnóstwo brzęczących pszczół. W sadzie było aż ciemno, a dźwięk jaki wydawały spowodował ucieczkę mojego psa i wielkie zadziwienie wróbli. Początkowo wszystkie owady siadły u sąsiada na drzewie, tworząc bardzo dużą kulę. Po jakimś czasie, przyleciały do nas na jabłonkę. Pszczoły były bardzo niespokojne, bo znów sie przeniosły, by po godzinie wrócić do nas. Tym razem nie siadły jednak na drzewie, lecz na trawie. Pierwszy raz widziałam żeby zrezygnowały z siedzenia na wysokości. Oczywiście dzwoniliśmy do zaprzyjaźnionego pszczelarza, ale akurat w ten dzień, można było jedynie zostawić mu wiadomość na jego poczcie głosowej.  Pod wieczór, mój syn zaczął nalegać by nie zostawiać owadów na noc w sadzie, bo one tego nie przeżyją. Zanosiło się na ulewę, ale przecież do przczelarza nie mogłam dzwonić już czwarty raz. Nastepnego dnia, cała rodzina po przebudzeniu, pobiegła sprawdzić co z pszczołami. Na szczęście były całe i zdrowe, a pszczelarz przyjechał dwie godziny później 🙂 Co za ulga.

Od tej pory rozpoczęła się, dla mnie magiczna, operacja sprowadzania rodziny pszczelej do przenośnego ula. Okazało się, że na dnie „żywej plamy na trawie”znajdowała się matka. Pan pszczelarz grzebał palcem wśród owadów, by ją wydobyć. Okazało się, że 5-letnia matka, wyprowadziła się z ula ze swoja rodziną, ponieważ w ulu zaczęła rządzić i została, młodsza matka. Jak to w życiu bywa, jedna z nich musiała się usunąć. Po umieszczeniu pszczelej matki w specjalnym pudełeczku, a poźniej w styropianowym ulu, reszta rodziny, jak lawa, zaczęła wlewać się do tego przenośnego domku. Zjawisko było fascynujące, a towarzyszący temu spokój, przedziwny. Dziesięciocentymertowy dystans od roju pszczół nie był czymś dziwnym, był to wzruszający moment, pokazujący jak rodzina lgnie do matki, podążając za jej zapachem. Na koniec, reszta pszczół została odymiona i szczotką wgarnięta do ula. Były już bezpieczne 🙂

pasieka w poblżu pola rzepaku

pasieka w poblżu pola rzepaku

A teraz kilka ciekawostek:

  • duża rodzina pszczół, jest w stanie wyprodukować do 20 kilogramów miodu
  • 5-letnia matka jest już stara i duże jest prawdopodobieństwo, że utraci swoją pozycję w ulu, a co za tym idzie, będzie musiała sie wyprowadzić
  • jeśli znajdziemy sie w sytuacji, że musimy przytrzymać pszczoły do przyjazdu pszczelarza, trzeba je pokropić delikatnie wodą (np. szczotką do zamiatania podłogi) – wtedy nie odfruną
  • do odymiania pszczół używać należy drewna, np. lipy

Ps.  czuję, że mogłabym mieć swoją pasiekę 🙂