Może wiosny kalendarzowej jeszcze nie ma, ale temperatury i natura zdecydowanie zwiastują już nadejście tej pory roku. W związku z tym, że nie raz zdarzyło nam się już mieć powyżej 10 stopni, czas najwyższy na rozpoczęcie prac, mających na celu przywrócenie blasku ogrodowi. 

U nas jako pierwszy, wypiekniał trawnik. Został on porządnie wygrabiony z liści, kawałków wysokich traw ozdobnych i innych zanieczyszczeń, które mogłyby hamować wzrost darni.

Zdejmujemy włókninę

Zdejmujemy włókninę

Kolejnym zadaniem było odkrycie zawiniętych w agrowłókninę, magnolii i hortensji (uwaga: od teraz trzeba sprawdzać prognozy pogody, bo może się okazać, że jeszcze wrócą przymrozki, a więc osłony trzeba mieć w pobliżu)

Hortensja, jeszcze z kwiatami

Hortensja, jeszcze z kwiatami

Po odwinięciu osłon, trzeba było  wyciąć kwiaty z hortensji. Będą one stanowiły dobry materiał na przyszły kompost. Pamiętajcie, nie tnijcie zbyt nisko. Hortensje ogrodowe zakwitają na zeszłorocznych pędach.

Ścięte kwiaty hortensji pojadą na kompost

Ścięte kwiaty hortensji pojadą na kompost

Żeby całkowicie pozbyć się zimowego widoku, trzeba też wyciąć przy ziemi trawy ozdobne. Wcześniej moje miskanty skróciłam o połowę, bo cały ogród, po wichurze, był zaścielony  ich liśćmi.

No i ostatnia praca na teraz to, nazwijmy to „czyszczeniem żurawek”. Można to robić poprzez poobrywanie, zniszczonych przez zimę, liści lub poprzez przycięcie sekatorem, części roślin. Dzięki temu moje Palace Purple wygladają jak młode krzaczki, pozbawione na wpół zdrewniałych łodyg.

Po tym wszystkim, chciałoby się jeszcze ciachnąć krawędzie trawnika, ale jest jeszcze za mokro. Zatem czekamy jeszcze chwilkę 🙂