Wszyscy chcemy mieć piękny ogród i to jak najszybciej. Jesteśmy w stanie zrobić w tym celu naprawdę wiele. Ale czy zawsze działa to na korzyść naszego ogrodu? Nasza nadopiekuńczość i brak cierpliwości nie zawsze idzie w parze z pięknymi i zdrowymi roślinami. Każdy z nas (posiadaczy ogrodów) codziennie więcej lub mniej pracy wkłada w to, by móc mieszkać w zielonym otoczeniu. Nie są nam obce żadne narzędzia ogrodnicze, odżywki do roślin, różne rodzaje podłoży, ani kompost. Niektórzy, efekt pięknego i zadbanego ogrodu, chcą mieć natychmiast i bez wysiłku. Czy jest to możliwe? Ludzie, którzy nie są w stanie zrozumieć, że pewnych rzeczy nie da się zmienić, skazują swoje ogrody na walkę, a nawet mękę i wegetację.

Oto 6  sposobów na to jak zniszczyć to co kochasz:

-” jedz i giń” – przenawożenie – zbyt silna dawka nawozu jest dla roślin zabójcza.  Nadmiar składników pokarmowych powoduje wytrącanie się do podłoża soli mineralnych. Zasolenie prowadzi do dużych utrudnień przy pobieraniu wody. W rezultacie korzenie rośliny zamierają, a ona sama po prostu usycha. Przy nawożeniu nie tylko ilość jest istotna, ale i miejsce. Często zdarza się, że roślina zamiera, mimo, że dostała odpowiednią dawkę. Przyczyną takiej sytuacji jest zbyt mała odległość nawozu od korzenia rośliny. Pamiętajmy żeby nie aplikować składników mineralnych bliżej niż co najmniej 20cm od centrum rośliny, ani tym bardziej nie sypać nawozu wprost pod korzeń czy na liście. Istotne jest, aby nigdy nie nawozić roślin świeżo posadzonych. Okres ochronny w ich przypadku wynosi min. 2 tygodnie. Po upływie 14 dni możemy je pierwszy raz podsypać nawozem, ale musimy zmniejszyć o połowę zalecaną dawkę producenta. Szczególnie niebezpieczne są nawozy długo działające w połączeniu z upalną pogodą. Wysoka temperatura przyspiesza proces uwalniania składników pokarmowych do ziemi i uszkadza korzenie. Dzieje się tak częściej w przypadku gleby przepuszczalnej, np. torfu.

IMG_20150408_160304

* rozwiązanie – przenawożone rośliny należy przez kilka tygodni obficie podlewać, by wypłukać z gleby nadmiar nawozu. Pozwala to czasem uratować roślinę przed śmiercią.

-” pij i giń” – przelanie – rośliny dzielą się na takie, które lubią i potrzebują dużo wody, takie, które zadowolą się jej mniejszą ilością i takie, które wręcz nie lubią wody. Opiekując się ogrodem musimy o tym pamiętać i dostosowywać jej ilość do określonych gatunków roślin. Nadmierne podlewanie doprowadza do gnicia korzeni, które nie mogą transportować tlenu i składników pokarmowych, a roślina zamiera. Pamiętajmy również, że istotna jest jakość tej wody. Najlepsza jest oczywiście ta pochodząca z deszczówki bądź ze studni. Tylko wtedy nasze drzewa, krzewy i kwiaty będą zdrowo rosły i zachwycały urodą.

IMG_7826

* rozwiązanie – przelane rośliny, jeśli rosną w doniczkach, należy jak najszybciej przesadzić do suchej ziemi, a w dnie pojemnika koniecznie zrobić dziurki. W ten sposób nadmiar wody będzie odprowadzany na zewnątrz. Dobrym pomysłem jest też przy sadzeniu rośliny do doniczki, dosypać do ziemi keramzytu, który pochłania nadmiar wody, a później powoli ją oddaje. Podobnie działa hydrobox, czyli preparat do umieszczenia w doniczkach, który reguluje gospodarkę wodną w pojemnikach i pozwala zaoszczędzić wodę i czas.

– „zabójcza chemia” – spalenie roślin zbyt mocnym opryskiem – wykonując jakikolwiek oprysk, pamiętajmy, aby czytać opis producenta i ściśle się go trzymać. Straty jakie wyrządzimy przy nieumiejętnym sporządzeniu roztworu chemicznego, mogą być dotkliwe zarówno dla nas, roślin czy owadów.

IMG_7068

* rozwiązanie – po przygotowaniu roztworu, zróbmy próbny oprysk, na małej powierzchni. Po ok. tygodniu, gdy okaże się, że wszystko jest w porządku, rozszerzmy pole działania.

– „za gruba kołderka” – zbyt wczesne okrywanie na zimę – to, że niektóre rośliny wymagają okrycia na zimę, wie każdy przeciętny ogrodnik. Niektórzy z nas, jednak są nadopiekuńczy, czyniąc krzywdę swoim roślinom. Podstawowy błąd, jaki popełniamy (dotyczy przede wszystkim róż), to zbyt wczesne odkrywanie ich przed zimą. Wiele źródeł donosi, że jest to znacznie gorsze od  całkowitego nieokrywania. Rośliny zbyt wcześnie zabezpieczone przed zimnem, dostają od nas sygnał, że jesień się przedłuża, a więc nie ma jeszcze potrzeby zasypiać. Wypuszczają wtedy pąki, a nawet liście.  Pamiętajmy, że po nastaniu pierwszych przymrozków, nasze rośliny przechodzą w stan spoczynku, a my musimy im to umożliwić.

roślina zabezpieczona przed mrozem

 

* rozwiązanie – rośliny okrywajmy dopiero wtedy, gdy temperatura spadnie poniżej -5 stopni Celsjusza.

-” antybiotykoterapia” – zabicie naturalnej odporności roślin zbyt częstymi opryskami profilaktycznymi – każdy  kto choć raz stracił roślinę w wyniku ataku szkodników czy grzybów, woli dmuchać na zimne i nie stroni od chemicznej profilaktyki. Ważne by w tym wszystkim umieć zachować umiar.  W przeciwnym razie nasze rośliny zatracają naturalną odporność i bez oprysków nie umieją sobie poradzić z żadnym zagrożeniem. Często będą atakowane różnego rodzaju grzybami, mszycami, przędziorkami i innymi nieproszonymi gośćmi. Pamiętajmy, że sytuacja z opryskami jest analogiczna do antybiotyków. Chemia na rośliny działa tak jak na ludzi – zabija chorobotwórcze wirusy, bakterie i grzyby, razem z naturalną odpornością.

* rozwiązanie – sięgajmy po chemię tylko wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne. Nie rozleniwiajmy roślin w walce z chorobami i szkodnikami.

– „uwaga osa! „- niszczenie owadów, naturalnych sprzymierzeńców ogrodu – właściciele działek dzielą się na dwie grupy. Jedni rozumieją, że ogród to żywy organizm, nie tylko z roślinami, ale i ze zwierzętami i że ważna jest w nim równowaga biologiczna. Drudzy natomiast uważają, że na ich terenie wszystko musi być podporządkowane im i nie ma od tego żadnych odstępstw. Im bardziej tak myślimy, tym częściej nie jesteśmy zadowoleni ze swojego kawałka terenu. W życiu ogrodu codziennie zachodzą bez naszej wiedzy i naszego pozwolenia, najróżniejsze procesy, w których biorą udział owady, a bez których, my, ludzie, nie poradzilibyśmy sobie.

IMG_20150720_162649

* rozwiązanie – zanim po raz kolejny sięgniemy po preparaty  odstraszające czy niszczące małych mieszkańców ogrodu, przypomnijmy sobie, że oprócz tego, że są trochę uciążliwi, często działają na korzyść roślin i gleby. Wiele osób po prostu zwalcza pająki, mrówki czy osy, bo się ich boi, a nie dlatego, że źle działają na ogród. Pamiętajmy, że owady zapylają, zwalczają szkodniki i są tak samo naturalną częścią terenów zielonych jak rośliny.

– „zabójcze 4 łapy” – wprowadzenie psa do ogrodu – choć uwielbiam psy i nie wyobrażam sobie bez nich życia, wiem jak bardzo, każdego dnia potrafią pustoszyć ogród . Decydując się na psa i rośliny, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nie unikniemy osikanych iglaków, połamanych róż czy rozkopów na rabatach i trawniku. Mając czworonoga biegającego po ogrodzie będziemy mieć pobojowisko, a my sami poczujemy w pewnym momencie bezsilność.

róża Chopin

* rozwiązanie – każdy pies w mniejszy lub większy sposób zniweczy nasze wysiłki związane z ogrodem. Należy się więc poważnie zastanowić czy jesteśmy gotowi na to, by nasze rośliny nie wyglądały idealnie. Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, nie kupujmy psa. Jeśli jednak nie potrafimy z niego zrezygnować, wydzielmy mu odpowiednią część ogrodu, tak by mógł tam biegać i nie narażać nas na ogrodowe straty.

Ps. Dalszych 5 sposobów na unicestwienie ogrodu, w następnym wpisie. Zapraszam do lektury 🙂