Odkąd spodobały mi się hortensje, zachciało mi się je mieć w liczbie sztuk większej niż 1. Sprawdziłam, więc ceny w sklepach internetowych i krakowskich szkółkach drzew i krzewów. No cóż, ceny nie są niskie i jeszcze te koszty transportu. Pomyślałam i zrobiłam 🙂 wybrałam najdłuższą drogę, ale za to bardzo ciekawą – od patyczka do roślinki. W lecie zeszłego roku oderwałam od krzaka niezdrewniały pęd ogrodowej różowej. Przez 3 tygodnie stał w wodzie. Kiedy wypuścił korzenie posadziłam go w torf. Przezimował bardzo dobrze i wiosną ruszył na całego. Od czasu do czasu moja hortensja dostawała wodę z odżywką do ……..pelargonii 🙂 Kiedy podrosła, przeniosłam ją do większej doniczki. Po „zimnych ogrodnikach” zaczęła nocować na zewnątrz. Liście rośliny osiągnęły imponujący rozmiar (dł. 15 cm.) Teraz mogę powiedzieć, że sprawdziłam jak to jest wyhodować roślinę od zera i że to jest rzeczywiście frajda taką mieć  🙂

Poza sposobem rozmnażania przez pędy niezdrewniałe jest jeszcze sposób polegający na ukorzenianiu pędów zdrewniałych. Podobno w wodzie jest to możliwe, ale mi się nie udało. Niektórzy zdrewniałe pędy wsadzają bezpośrednio do ziemi i też im się udaje.

Najbardziej naturalnym sposobem jest rozmnażanie przez odkłady. Wystarczy latem zrobić podłużny rowek pod krzewem i nagiąć do niego jakąś dolną gałązkę. Pod spodem gałązki, trzeba zrobić delikatne nacięcie w miejscu, gdzie będzie się stykała z ziemią (można dodatkowo to miejsce posypać delikatnie ukorzeniaczem). Potem gałązkę przysypujemy ziemią i  czekamy. Na wiosnę będzie do odcięcia gotowa sadzonka, ukorzeniona i dalej rosnąca bez większego przestoju  🙂

niebieska hortensja

hortensja o niebieskich kwiatach

A teraz kilka moich spostrzeżeń:

– hortensje nie lubią ostrego słońca i suchego podłoża

– dobrze wyglądają w zestawieniu z trawami

– dobrym stanowiskiem są dla nich miejsca pod koronami drzew iglastych i obok stawu, strumienia czy ujścia rynny

– dla hortensji trzeba przed jej posadzeniem przygotować dół z torfem i przekompostowaną ziemią

– w sprzedaży pojawiły się odmiany o olbrzymich kwiatach. Są kuszące, ale czy na pewno chcemy mieć w przyszłości w ogrodzie, kwiaty leżące na ziemi i połamane pod ich ciężarem gałązki?

– bardziej odporne na mróz są hortensje bukietowe niż ogrodowe

– ogrodowe trzeba solidnie okrywać na zimę, bo bardzo często przemarzają i dlatego nie kwitną (pąki zawiązują się na starych pędach)

– hortensje bukietowe wytwarzają pąki na pędach jednorocznych

A teraz „wisienka na torcie” – moja hortensja 🙂

po przezimowaniu

I dziś

W tym roku nadal będę polowała na moja ukochaną Schneeball. Musi się udać 🙂