W sobotę poczułam wiosnę 🙂 Pozbierałam wywianą na trawnik, korę. Przycięłam też moje trawy. Wygrabiłam trawnik, pozbierałam liście okrywające róże. Z radością obejrzałam kiełkujące żonkile, narcyzy, krokusy, tulipany i hiacynty.

Zostało tylko przyciąć drzewa.

Zobaczyłam już rosnącą, dosiewaną, jesienią trawę. Wygląda już całkiem solidnie.

Prócz plusów, są i minusy. Moje 2 duże cisy, rosnące obok siebie, w różny sposób przetrwały zimę. Jeden bez problemu, drugi z jednej strony (na szczęście powierzchownie) przemrożony.

Prawie całkowicie przemarzło hebe. Utwierdziłam się w przekonaniu, że nie nadaje się do polskich ogrodów.

Jedna z moich kulek bukszpanowych również jednostronnie przemarznięta. Będę musiała ją przyciąć, a po usunięciu martwych części, na nowo ją formować 🙁

Zmarzł też trochę żółty Cyprysik Lavsona, ale tym się nie przejmuję, bo wiem, że da radę.

Mimo wszystko, jak na razie ogrodowy bilans nie jest zły.  Mam nadzieję, że tak już zostanie. Pierwszy wiosenny obchód dokonany i pierwsze prace zaliczone 🙂

A żeby nie było nadal tak szaro, wstawiam moje krokusy, które są dla mnie symbolem wiosny 🙂

wiosenne krokusy