Na dzień kobiet dostałam wesołe, żółte krokusiki. Radość była ogromna, bo nie lubię kwiatów ciętych. Po prostu mi ich szkoda. Uwielbiam jak po przekwitnięciu zostaje mi coś do ogrodu 🙂 Myślę, że tak mają wszyscy miłośnicy roślin.

Tak wyglądają moje krokusiki 🙂

Co prawda już powoli zaczynają przekwitać, ale nie martwi mnie to. Gdy przestanę je podlewać i części nadziemne przyschną, odetnę je, a cebulki wyjmę z ziemi, wysuszę i przechowam w papierowej torebce. Na jesieni
(we wrześniu lub październiku) posadzę do ogrodu. Wiosną znów będą cieszyły oczy  🙂

Ważną sprawą jest, aby nie usuwać krokusom części zielonych, zanim nie zaschną! W zielonych listkach gromadzą się substancje odżywcze, z których roślina korzysta, by wykształcić bulwy potomne. Te zakwitną w przyszłym roku. Cebulki z tego roku już nie powtórzą kwitnienia, bo kwitną tylko raz w sezonie.

Krokusy powinniśmy sadzić na stanowiskach słonecznych, wilgotnych, na ziemiach próchniczych. Nie należy się bać miejsc z przeciągami, ani narażonych na mróz. Krokusy doskonale wyglądają posadzone w grupach na trawniku. Cebulki sadzimy na głębokości ok. 6-10cm. Wybieramy miejsca, w których trawa nie jest zbyt gęsta i nie ma mocnego systemu korzeniowego. Trzeba pamiętać, by nie kosić trawy, dopóki roślinom nie nie zwiędną liście!

A to są moje ogrodowe