Orliki to fantastyczne kwiaty, które jako jedne z pierwszych ubarwiają ogród po zimie.

rabata z orlikami

Początkowo uważałam, że są zbyt niepozorne, więc bez przekonania kupiłam pierwszego różowo-białego. Przyglądając mu się, stwierdziłam, że w sumie to ładna roślinka. Po tym jak doszłam do takiego wniosku, będąc u znajomej, natknęłam się u niej na fioletowo-białego. Moja znajoma to kobieta o wielkim sercu, więc za każdym razem jak u niej jestem, nie mogę wyjść z pustymi rękami. Tym razem zostałam więc obdarowana owym dwubarwnym cudem. Przekonując się coraz bardziej do orlików, ale jakoś tak nie do końca świadomie, ku memu własnemu zdziwieniu, wróciłam kiedyś z małych zakupów, których, jak się okazało, później, największą częścią były 3 nowe odmiany. Mam usprawiedliwienie zakupu każdego z nich: białego kupiłam, bo od pewnego czasu świruję na punkcie białych kwiatów, czerwono-żółtego i fioletowego nabyłam ze względu na wielkość kwiatów. Do tej pory myślałam, że orliki mają małe kwiaty, dlatego rozpłynęłam się nad tymi dwoma.

A oto moje cuda:

Lubię te roślinki nie tylko ze względu na kolory i kwiaty, ale też dlatego, że nie wymagają prawie żadnej uwagi. Mam już dosyć roślin, koło których się skacze bardziej niż koło noworodka, na które chucha się i dmucha, a one i tak stoją w miejscu lub w najlepszym przypadku rosną w tempie ślimaczym.

wyjątkowo delikatne orliki

Orliki nie przemarzają, nie chorują, super się rozmnażają przez wysiew. Jedyną czynnością jaką trzeba przy nich wykonać jest przycięcie ich łodyg po przekwitnieniu, a jeśli ktoś chce ich mieć więcej, to po tym jak dojrzeją nasiona. W tamtym roku poczekałam na nasiona, rozsypałam je po korze, dzięki czemu w tym roku mam ich o około 15 sadzonek więcej.

jeśli macie na rabatach zbyt dużo wolnej przestrzeni, orliki szybko załatwią ten problem 🙂

Jedynym minusem jest to, że liście orlików są przysmakiem jakiejś wstrętnej gąsienicy, której niestety nie udało mi się jeszcze złapać na gorącym uczynku, a która obgryzła dokładnie właśnie te młode roślinki z wysiewu.
Ale jak wcześniej napisałam orliki to dzielne osobniki, dlatego wypuszczają nowe liście i na przekór szkodnikowi stają się coraz większe. I tak właśnie ma być. Rosną u mnie pod klonem, pomiędzy jałowcami Blue Carpet, przy samym wejściu do domu.